Latam tam, dokąd inni nie dotrą.

Zróbmy kawałek.

Ale w jakim stylu?

Cudowna podróż po winylu…

Pijani Powietrzem. Z góry informuję, że swój obiektywizm zostawiłem w innych spodniach. Parę lat wstecz. Można powiedzieć wychowałem się na utworach w jakiś sposób śląskiego pochodzenia. Nigdy nie trafiały we mnie do końca twarde uliczne teksty, jakie serwował nam Poznań i Warszawa. Mogę też śmiało powiedzieć, że to nie Panie Barbary czy inne szkolne „autorytety” a właśnie Pijani Powietrzem, Paktofonika i wszystkie projekty kręcące się w jakiś sposób wokół Paktofoniki zasiały we mnie miłość do języka polskiego, słowa pisanego.

Czytanie między wierszami, interpretacja, wyszukiwanie drugiego dna, zastanawianie się nad poprawną definicją reinterpretacji. Prawdziwa piękna zabawa słowem. Pijani Powietrzem. Sztuka. Pieści uszy, pieści umysł.

Bez streszczeń śledzę dywanu deseń

W tym świecie jak w zaczarowanym lesie

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.