Cieszę się jak małe dziecko, dzisiaj ja komuś powinąłem. Raczej nie przykładał do niej specjalnej uwagi – tak jak ja, przez parę godzn słuzyła tylko i wyłącznie temu, do czego została stworzona, odpalaniu szlugów i takich tam. Aż w końcu powieka ciężka i specyficzne przykładanie wagi do rzeczy pięknych a nie istotnych. Co za piękność nosiłem w kieszeni!

Bezapelacyjnie najpiękniej prezentująca się zapalniczka, jaką widziałem. Wrażliwszym jestem na to tymbardziej, że projektując grafiki i strony internetowe – widzę oldskul i genialną grę kolorów. Nuta dla Was, żeby wczuć się w mój nastrój.

No i oczywiście pewnie chcecie zdjęcie zapalniczki, a nawet jeżeli nie chcecie – i tak Wam pokażę.

zapalara

Normalnie urządziłem jej pieprzoną sesję zdjęciową.

Praca dla polonistki, którą sobie bardzo cenię.

Jarosław Żurkiewicz

Rap, jako muzyka najbliższa formie poezji w dzisiejszych czasach.

Wydźwięk tematu może co prawda wydawać się dla powierzchownego czytelnika nie mającego styczności z ambitną formą tej muzyki wręcz absurdalny, lecz nie kieruję tego tekstu do kogoś ograniczonego stereotypami czy kogoś, dla kogo alegorią muzyki jest jedynie pusta forma rozrywki. Właściwie chciałbym tu wspomnieć również o tym, że z zażenowaniem obserwuję niedocenianie muzyki jako formy prawdziwej sztuki czy też czegoś, co dopiero od niedawna (o tym dalej) ujawnia się tym, którzy tak naprawdę chcą się tego szukać. Ów „to”, to nic innego jak niedocenianie muzyki jako formy przekazu wartościowej treści. Muzyka od zawsze postrzegana jest jako forma rozrywki, ewentualnie sposób przeniesienia pewnych emocji. Kompozytorzy przecież ewidentnie byli w stanie nadać swoim utworom wydźwięk, ba, wręcz barwę. Potrafili nadać utworowi nastrój, smutny, radosny. Kiedyś przecież, jak każdemu wiadomo muzyka była formą sztuki i w jakiś sposób jest nią do dziś.

Czytaj resztę wpisu »

Porobione słowo pisane cz.1

Kwiecień 14, 2009

Żorż Bengalski.
Konfenansjer.
Miał w nawyku wtrącać się i przeszkadzać.
Na życzenie publiczności Behemot urwał mu głowę. Woland (Szatan) polecił umieścić mu ją na znów na karku.

Biedak zwariował.

Tę nutę darzę olbrzymim szacunkiem. Mogę nawet powiedzieć, że w moim przypadku jest bodźcem do przypomnienia sobie pewnego krótkiego, burzliwego okresu mojego życia – i kojarzy mi się (pozytywnie, dlaczego? o tym dalej) z pewną wspaniałą osobą. Nuta na zasadzie nuta-skojarzenie, oczywiście w moim przypadku.
WWO, to wspaniałe trueschool’owe wwo, które potrafiło z takim wyrafinowaniem łączyć jednocześnie szare bloki i wartości najwyższej próby. “Uważaj Jak Tańczysz” jest poniekąd szlagierem, który skupia właśnie te uwagi, przestrogi i metoryczne treści niesione przez membrany dzięki wwo w jednym miejscu. Uczy życia, to tyczy się nas. I dokładnie teraz, w tej chwili, w 2000ce 9tym znów ktoś na siłę wpycha mi TPWC natarczywie nawijając słuchaj to, słuchaj tamto.
Zastanawiam się czasami nad tym jak postrzegam ostatnią twórczośc Pona i Sokoła. Pono wydał świetne solówki, Sokół zawsze zadziwiał mnie umiejętnością zgrabnego opisywania obrazu, który wychwytywał swoimi oczyma. Mówił o rzeczach, które niby to były oczywiste, może nawet aż nadto. Lecz m.in. właśnie dlatego każdy o nich pozapominał. WWO, genialne płyty, z których dzieciaki uczyły się żyć na podwórku z głową podniesioną do góry. Mam nawet odwagę stwierdzić, że ich albumy wychowały mnóstwo ludzi i miały większy wpływ na rozwój młodego człowieka niż całe żałosne polskie szkolnictwo tępiące kreatywność. I tu nagle, szum, hałas. Brzdęki, MTV, Playboy, Viva, W Aucie, przypomnienie, kim był dziadek Sokoła. Taki trochę inny świat, kawałki ni to dla beki, ni to pod publikę. Nie mam zamiaru tego stwierdzać. Dobre TPWC, które na swój sposób spodliło się utworem “W Aucie”. Czytając genezę powstania tego utworu uśmiechamy się – zrobili to dla jaj.
Jednak sposób, w jaki rozdmuchały to media, kultowy numer vivy, klip z polotem. Każda wiejska impreza i jej nowy nieodłączny track z albumu TPWC. No i wszędzie cały czas PROSTO (chociaż spodnie wygodne robią – nie powiem). Hah, zapomniałem o “Udrzech w Puchara”, którego osobiście nigdy nie przesłuchałem od początku do końca – nie wytrzymywałem. Płyta, w której możemy znaleźć zarówno dobre tracki jak i coś, co jest taką wielką niespodzianką. Włączasz to i mówisz “co jest kurwa”. Wydaje mi się, że problem sprawy leżał w sposobie postrzegania Sokoła. Sokół, trueschool, podwórko, prawdziwy rap, prawdziwy rap, prawdziwy rap, elo, elo i tak można wymieniać, ikona głośnego mówienia o problemach społecznych – nagle ląduje na MTV, Vivie i wiejskich dyskotekach.

Czytaj resztę wpisu »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.